poniedziałek, 21 marca 2016

♦4

Piątek , godzina 7.00
Obudziłam się , byłam cała spocona , znów dziwny sen. Śniło mi się że idę za rękę nie widziałam jego twarzy głowę miałam ciężką nie mogłam podnieść jej do góry.
Usłyszałam jak ktoś rozmawiał .
-Dobrze wykonałeś zadanie , oto twoja zapłata. Dzięki Charlie kolejna cicha myszka do kompletu.
Zaczęli się śmiać a ja momentalnie się obudziłam.Co miał znaczyć ten sen , najpierw ta piosenka a teraz ?
Spojrzałam na zegarek 7.00 a mój budzik nie zadzwonił ? też dziwne..
Dobra trzeba wstać i się naszykować zostało mi tylko 30 minut. !
W pośpiechu udałam się do łazienki , szybki makijaż , włosy związałam w kitkę.
Luźny strój , dzisiaj bez butów na obcasie. 

Okej 7.25 wyrobiłam się , w szkole byłam o godzinie 7.50 , dziewczyny rozmawiały o Charliem. Mówiły coś o tym że to jest nie możliwe aby on miał dziewczynę przecież on jest tylko ich. Gdy miałam już wchodzić do klasy , zakręciło mi się w głowie , upadłam.

Pamiętam że było w około ciemno ale mimo to czułam się spokojnie. Słyszałam głos był on nie wyraźny słyszałam tylko.
-Tracimy ją ! -
Boże czy ja umieram ?

Chciałam otworzyć oczy były takie ciężkie , przed oczami ukazywała mi się postać. Był to Charlie. Mówił coś.
-Księżniczko , walcz dla mnie ! .
Po tych słowach znikł a ja zaczęłam krzyczeć że ja chcę się obudzić nie chce już tu być !.
Znów próbowałam otworzyć oczy , po woli się otwierały , słyszałam jak ktoś płakał.

Obok mnie siedziała mama , była cała czerwona prawdopodobnie od płaczu.

N-Mamo ?
M-Natalko ? Już wołam lekarzy !.

Wybiegła , a ja złapałam szybko za moją komórkę która leżała obok mojego łóżka.
Było Tam pełno Sms od Charliego.

`
Charlie`
Hej.
Nat ? 
Żyjesz ? 
Ej martwię się !
Odpisz błagam .. 
Boże powiedz że wszystko okej i tylko rozładował Ci się telefon !
Martwię się .. 

`do Charlie`
Przepraszam , ale rozładował mi się telefon . To słodkie że się tak martwisz :* ! 

Nie powiem mu prawdy , nie teraz. 
Przyszła mama nadal nie wyglądała na zadowoloną , lekarz też. 

L-No więc Natalio , zemdlałaś i nie oddychałaś , reanimowaliśmy cię , zrobiliśmy badania i niestety masz raka..
N-Coo ? - nie mogłam powstrzymać łez.-Jak to ? Dlaczego ja ! - teraz łzy leciały ze mnie strumieniem. 
Mama przytuliła mnie a lekarz mówił dalej.
L-Zostało Ci około 30 dni . 
N-Nie wyleczalny ?! 
L-Niestety nie.. 
N-Ale Charlie.. 
L-Przykro mi.
Boże zostało mi 30 dni ! A wszystko zapowiadało się tak pięknie..czemu ja ! Czemu !. 
Jak ja mu to powiem..chociaż on mnie nawet nie zna pewnie mu nie zależy..
Moja mama wyszła nie chciała pewnie patrzeć na to jak jej córka rozpacza.

`Charlie`
Już się o ciebie martwiłem ! Możesz dziś wyjść do parku ? 

`do Charlie`
Przepraszam ale nie możemy się już spotykać , nie pisz do mnie proszę ;'( I przepraszam.. ;'( 

Nie miałam innego wyjścia , te 30 dni muszę wykorzystać jak najlepiej. 
Przyszła mama pożegnała się ze mną powiedziała że musi już iść , i żebym się nie przejmowała bo to co jest przede mną ma być najlepszym okresem w moim życiu. Rozpłakała się i wyszła.

`Charlie`
Ale dlaczego ? Co ja takiego zrobiłem ? 

`do Charlie`
Ty nic , to życie dało mi kopa w dupę. Dobranoc.`

`Charlie`
O czym ty mówisz ? Natalia ! Dobranoc ;(( 

Zasnęłam..


Tak , tak jak już można było to dostrzec będzie to dramat ! A może nie? huhu ^^
I teraz tu wprowadzam was w błąd ! :)
Czytajcie dalej to się dowiecie !
Buuzii :** 

1 komentarz: